Mali żołnierze

czwartek, 15 stycznia 2015

Reuters

Dwie kolejne dziewczynki dokonały samobójczych zamachów na północy Nigerii

Przypuszcza się, że za ostatnią falą ataków z użyciem dzieci wyposażonych w ładunki wybuchowe, w momencie, gdy prezydent Jonathan Goodluck przygotowuje się do wyborów w przyszłym miesiącu, stoi Boko Haram.

Lider islamskiej ekstremistycznej grupy Boko Haram podczas wystąpienia,

Lider islamskiej ekstremistycznej grupy Boko Haram podczas wystąpienia, fot. AFP/Getty Images

W niedzielę dwoje dzieci dokonało samobójczego zamachu bombowego na rynku w północno-wschodniej części Nigerii. W drugim w ciągu dwóch dni zamachu, w którym wykorzystano młode dziewczęta obwiązane materiałami wybuchowymi, zginęło troje ludzi.

Eksplozje nastąpiły wczesnym popołudniem na otwartym rynku z telefonami komórkowymi w mieście Potiskum w stanie Yobe, które wielokrotnie już było atakowane przez dżihadystów z Boko Haram.

Sprzedawca z rynku powiedział, że zamachowczynie miały około dziesięciu lat. – Zobaczyłem ich nieżywe ciała. To dwie młode dziewczyny w wieku około dziesięciu lat… można zobaczyć tylko ich splecione włosy i górne części ciał – opowiadał.

Źródło z głównego szpitala w Potiskum potwierdziło śmierć trzech osób, poza zabójczyniami, podczas gdy czterdzieści sześć odniosło obrażenia.

W listopadzie 2014 roku w mieście uderzył zamachowiec-samobójca, który zabił co najmniej czterdzieści osiem osób, głównie studentów, podczas szkolnego apelu. W sobotę bomba eksplodowała na posterunku policji w Potiskum.

Niedzielne wybuchy nastąpiły dzień po wysadzeniu się około dziesięcioletniej dziewczynki, za pomocą bomby przywiązanej pasem, na zatłoczonym rynku w nigeryjskim mieście Maiduguri. Zginęło szesnaście osób, ponad dwadzieścia zostało rannych.

Dżihadyści w Nigerii kontrolują około 20 000 mil kwadratowych terytorium – teren wielkości Belgii – które funkcjonuje jak miniislamskie państwo.

Boko Haram prowadzi od pięciu lat powstanie w celu ustanowienia islamskiego państwa w północno-wschodniej części kraju i niezdolność armii do przełamania ruchu jest bólem głowy dla prezydenta Goodlucka Jonathana, który oczekuje reelekcji w lutym.

Według szacunków Rady do spraw Stosunków Międzynarodowych, w zeszłym roku przez przemoc zginęło dziesięć tysięcy osób.

W zeszły weekend wojsko straciło teren w najbardziej dotkniętym kryzysem stanie Borno po tym, jak powstańcy zdobyli miasto Baga i położoną niedaleko bazę wojskową, zabijając przy tym ponad sto osób i zmuszając tysiące innych do ucieczki. Sztab główny obrony poinformował, że w sobotę armia przegrupowała się w celu odbicia terenu.