Mali żołnierze

niedziela, 9 marca 2014

Ayo Ojebode, Radio Netherlands Worldwide

Uganda: Przemiana z dzieci żołnierzy w bojowników o wolność

Niegdyś dziecko-żołnierz walcząca dla Josepha Kony’ego, obecnie nieustraszona aktywistka broniąca praw człowieka. Helen Kwac wierzy, że jest na celowniku najemnych przestępców rządu Ugandy. Dlatego stara się nie wychylać, używa pseudonimu. I dlatego właśnie RNW – Narodowe Radio Holandii, postanowiło opowiedzieć jej historię.

fot. Jose Cendon, AFP

Świat odwraca wzrok

Amin był zły, ale Museveni jest gorszy. Z jego powodu zginęło więcej ludzi, niż z powodu Amina. Ale ludzie w Ugandzie tego nie wiedzą, bo wszystko dzieje się w tajemnicy. A świat stara się tego nie widzieć. Jednak sprawiedliwości musi stać się zadość a Museveni powinien zostać osądzony przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Mówię wam.

Gdyby to były słowa lidera opozycji ugandyjskiej, albo komandora LRA – Armii Bożego Oporu, nie byłoby to zaskoczeniem. Ale ten jad sączy się z ust kobiety, chudej trzydziestolatki.

Nazwijmy ją Helen Kwac.

Ucieczka z LRA

W wieku lat 14 została porwana przez LRA. Służyła jako dziecko-żołnierz przez pół roku, zanim uciekła, czym pokazała swój niekłamany upór i spryt. Blizna na jej lewym ramieniu. W miejscu, gdzie drasnęła ją kula, na stałe przypomina jej o kilku bliskich spotkań ze śmiercią. Pomimo, że Kwac uciekła z niewoli LRA, nie był to koniec jej kłopotów.

Dziś jest ścigana, w dość perfidny sposób, przez siły, które praktycznie od zawsze rządziły w Ugandzie. Kilkakrotnie była już aresztowana, przetrzymywana. Zastraszano również członków jej rodziny. Kiedy rząd nie mógł dotrzeć do niej, sięgał po jakichkolwiek członków jej rodziny, którzy znajdowali się w zasięgu: ojciec, matka, brat, ktokolwiek. Ojca już raz oskarżono o kolaborowanie z rebeliantami, wykroczenie karane natychmiastowo, nierzadko tajemniczą śmiercią.

Kilka dni przed tym jak zaczęliśmy jej szukać, aresztowano młodego mężczyznę za posiadanie artykułu o Helen Kwac.

Jej przewinienie – rozmawianie o uciskanych ludziach i z nimi samymi w północnej Ugandzie, zwłaszcza na tematy dotyczące przejmowania ziemi przez urzędników rządowych.

Lud Acholi był dotychczas bardzo źle traktowany. Ze strony LRA spotykały ich niewyobrażalne krzywdy, łącznie z pozbawianiem ziem. Po odejściu LRA rząd nie pozwolił ludowi Acholi na powrót na ich terytorium. Podczas gdy pozostawali oni zamknięci w obozach dla uchodźców wewnętrznych – IDP – patrzyli na to, jak ich ziemia jest zajmowana przez rządzących. Nadal są traktowani brutalnie, włącznie z egzekucjami wykonywanymi przez żołnierzy rządowych.

Naznaczona jako kolaborująca z rebeliantami

Jeśli rząd i podlegli mu żołnierze chcą cię zabić, po prostu nazywają cię osobą kolaborującą z rebeliantami – mówi Kwac. – To wystarczy, żebyś zniknął. Mężczyźni są bici i gwałceni w obecności ich rodzin. Niektórzy z nich z powodu wstydu popełniają potem samobójstwo. Bezdomne dzieci, ofiary gwałtów popełnionych przez wojsko są aresztowane, torturowane, czasem zabijane. A świat uparcie odwraca głowę.

To bardzo przykre – ale czy nie obawiasz się, że także zginiesz? pytam.

Już kilkakrotnie byłam blisko śmierci, ja już się śmierci nie boję. Nadejdzie, kiedy nadejdzie. Ale na pewno ze strachu przed śmiercią nie będę milczeć – dodaje.

Nie mogę zapomnieć jej słów „świat się odwraca plecami”. Jeśli tragedia w Afryce nie ma absolutnie ogromnej skali, która wypełniłaby przekazy medialne na zachodzie, świat po prostu odwraca się plecami. Jeśli o mnie chodzi, nie mogę odwrócić się plecami od tego, co ona robi.

9032014-uganda-540x308-1

fot. Roberto Schmidt, AFP

Ścigana we własnym kraju

Wychodząc z lotniska Entebbe, patrzy z ukosa na prawo, lewo i ponownie na prawo. W bardzo kontrolowany sposób niemal przemyka w poprzek wąskiej dróżki wprost do taksówki, która jej prawie nie zauważyła.

Hotel Serena, Kintu Road. Poproszę, szybko! – wypowiada głośno. Ale w rzeczywistości udaje się w kierunku rozklekotanego pensjonatu gdzieś na Mityana Road, w okolicy warsztatu kolejowego Nalukolongo – zdala do Sereny.

Po co te uniki po drodze? pytam.

Chcąc być krytykiem rządu Museveni i pozostać przy życiu, trzeba być sprytnym – mówi mi Kwac.

To właśnie oznacza bycie ugandyjskim propagatorem sprawiedliwości,równości w sprawach ziemskich dotyczących uciskanego ludu Acholi

„Zabili ją”

Kwac zwraca się do kierowcy „proszę włączyć wiadomości w radiu”. A tam podają „Cerinah Nebanda, niezaprzeczalny krytyk rządu Museveni oraz młoda członkini parlamentu nie żyje”.

Zabili ją – mówi Kwa. – Wszyscy wiedzieli, że tak się skończy. Jeśli krytykujesz rząd w Ugandzie, wszyscy patrzą na ciebie jakbyś miał już wyrok. Panie kierowco, proszę skręcić w lewo. Nie jadę do Sereny. – I dodaje – biedna dziewczyna.

Pierwsza oficjalna wersja tłumacząca śmierć Nebanda to przedawkowanie narkotyków. Ale w Ugandzie nikt nie ufa oficjalnym doniesieniom. Szybko rozeszła się plotka o tym, że ją otruto. Ale gdy niezależny patolog Sylvestre Onzivua chciał przeprowadzić autopsję, natychmiast został aresztowany i zatrzymany.

Zabili ją powtarza Kwac.

W Ugandzie krytycy rządu znikają codziennie.

Politycy wysokiego szczebla i ludzie, którzy stoją w opozycji do rządu, giną w tajemniczych okolicznościach przez cały czas rządów Museveni. Były minister ds. energii Andrew Kayiira, założyciel Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego Fred Rwigyema, założyciel Armii Wyzwolenia Ludzi Sudanu John Garang, były sekretarz generalny Ugandy Francis Ayume, były wiceprzewodniczący rady wojskowej Gad Wilson Toko, oficer armii ugandyjskiej James Kazini, członek parlamentu Ugandy Noble Mayombo, oficer armii ugandyjskiej Jet Mwebaze, pan-afrykanista Amon Bazira, wiceprzewodniczący Ugnadyjskiej Komisji Rewizji Konstytucyjnej Dan Mudoola, członek ugandyjskiej wymiany bezpieczeństwa Brenda Karamuzi, adwokat Robinah Kiyingi, członek parlamentu Ugandy Henry Balikoowa…

Pełna lista jest dużo dłuższa i można by do niej dodać masakrę w Kanungu z 2000 roku oraz wybuch bomby w Kampali w 2010 roku.

Jak przetrwać

Pytam Kwac w jaki sposób udaje jej się pozostać przy życiu.

Po pierwsze, nie należy jeść ani pić niczego, czego nie jest się absolutnie pewnym, niezależnie od tego jak bardzo jest się głodnym lub spragnionym i, jeśli jest choć cień wątpliwości, należy niczego nie ruszać. – Nie ma z tym kłopotu, bo od bojówek LRA nauczyła się bezwzględnej dyscypliny. Pewnie dlatego, że została już jako dziecko porwana i zmuszona do bycia żołnierzem.

Po drugie, nie wsiadaj do prywatnych samochodów, nawet do swojego.

Zorganizowanie wypadku, w którym miałby ktoś zginąć to najprostsze, co można dzisiaj zrobić w Ugandzie. Dużo trudniej jest tego dokonać, jeżeli ktoś podróżuje autobusem. – Dodaje Kwac.

Kiedy myślę o problemach ludzi w Ugandzie dzisiaj, wspominam czasy kiedy u władzy był generał Sani Abacha w Nigerii. To były dla nas, Nigeryjczyków, dni terroru. Jak długo obywatele mogą żyć będąc ściganym we własnym kraju – chować się w dziurach, w ukryciu zakradać się by z kimś się spotkać? Kiedy świat postanowi odpowiedzieć na zbrodnie oraz na pozbawianie ziemi w Ugandzie? Chyba szybciej niż nam się zdaje, jeśli Kwac będzie w stanie pomóc.

9032014-uganda-540x308-2

fot. Roberto Schmidt, AFP

Krwawiące serce, puste kieszenie

Spójrz na nich: dowódcy Armii Bożego Zbawienia porwali te kobiety, kiedy były małymi dziewczynkami. W taki sam sposób jak porwali mnie. Wykorzystują je, gwałcą, a one zachodzą w ciążę. Potem je porzucają. Dzieci, które rodzą sie w wyniku tej przemocy teraz cierpią. I dlatego własnie musimy teraz zwrócić się do sądu. – Tak mówi Kwac. I jest to z pewnością najbardziej emocjonalny moment, którego doświadczyłem słuchając jej historii. Dzisiaj stoi na czele grupy byłych dzieci-żołnierzy, kobiet, które udają się do sądu.

Wszystkie historie

Biedę widać w ubraniach, w niedożywieniu i brakach w edukacji. Każda z kobiet niesie lub prowadzi dziecko, czasem kilkoro. Kobiety gromadzą sie wokół Kwac. Ta, która kuleje, straciła nogę, ta, która mruży oczy, straciła oko. Przez czoło trzeciej biegnie ogromna szrama, może pozostałość po nacięciu nożem? Czwarta nieprzerwanie do siebie coś mamrocze, okaleczona psychicznie na zawsze, nie potrafi otrząsnąć sie z traumatycznych doświadczeń jej dzieciństwa jako dziecko-żołnierz. Inna ma tylko trzy palce, które jej zostały u prawej ręki.

Jest ich około trzydziestu. Każda z kobiet może opowiedzieć straszne historie o traumie bezsensownej wojny. Jako dziewczynka-żołnierz, jeżeli najgorszym co cię spotykało z rąk wojskowych był gwałt, można było mówić o szczęściu. Nawet, jeśli się nie walczyło z oprawcą, można było zostać zastrzelonym, kiedy współpracowało się z nim. Kwac opowiada o dziewczynce-żołnierzu, która została pobita na śmierć za to, że nie chciała innej dziewczynki zabić maczetą. A jeśli zaszło się w ciążę z dowódcą, był to podwójny powód by zostać zabitą.
Kwac i inne kobiety udają się do sądu by wymusić identyfikację dowódców Bożej Armii Oporu odpowiedzialnych za spłodzenie dzieci, by zmusić ich do poniesienia finansowych konsekwencji tego czynu. Co ważniejsze, dzieci zyskałyby by w ten sposób tożsamość.

Co ważniejsze – jedzenie czy sprawiedliwość?

Dzisiaj jest sprawa sądowa.
OK, idziemy. Spóźnimy się do sądu – mówi Kwac do grupy, widząc nadjeżdżający autobus. – Nie, jeszcze nie jedziemy. Jesteśmy głodne – odpowiadają dziewczyny. – Ale musimy jechać – nalega Kwac.

Co ważniejsze – głód czy sprawiedliwość? Wygrał głód. Kwac wyciąga portfel co wywołuje zamieszanie. Każdy stara się coś złapać. Jedna bierze dwa tysiące szylingów ugandyjskich, inna pięć. Dziewczyny kupiły pieczoną kukurydzę, fasolę, ugali po czym udały się do sądu.
Po dwóch godzinach krzyków i przerzucania papierów sąd ponownie odroczył sprawę. Zawód i rozgoryczenie, wściekły tłum otacza Kwac i prosi o pieniądze na transport.

Nie mam pojęcia jak dostanę się do domu. Oddałam im wszystkie pieniądze. – mówi Kwac. – Od rana nic nie jadłam, nawet łyka wody nie wzięłam. Ale moje serce krwawi, jak widzę tych ludzi. I nie spocznę, dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość.

Wyraźnie zdeterminowana udaje się w długą podróż do domu.

9032014-uganda-540x308-3

Jose Cendon, AFP

Nigdy więcej nie mów słowa „ziemia”

Witajcie w Hotelu Liraber przy Bank Lane. Dzisiaj Kwac jest w mieście na północy Ugandy – Gulu – ma wziąć udział w debacie publicznej dotyczącej kwestii ziemi. Uczestniczyć będzie też Biskup X, szanowany krytyk spraw społecznych. To odważna decyzja, prawie samobójcza misja z udziałem Kwac. Jest świadoma tego, że publiczne dyskutowanie tak wrażliwych kwestii jak „ziemia” to proszenie się o kopoty.

I ona pakuje się w kłopoty.

Po wygłoszonych wstępnych przemówieniach, z oddali słychać zbliżający się głos syren. Widać policjantów, którzy wmaszerowują, przejmują mikrofon i wydają rozkaz, by każdy stanął z wysoko podniesionymi rekoma. – Jesteście tu by dyskytować o ziemi? Kto dał wam prawo, żeby tutaj dystkutować? – Mówi dowódca policjantów. Nagle zauważywszy Kwac krzyczy – Tam jest, łapcie ją.

Dwóch uzbrojonych policjantów biegnie w kierunku Kwac, która poddaje się bez walki.

Gdzie ten twój biskup? – wrzeszczy dowódca – Tam, tam, łapać go. Wyprowadzić go, teraz.

Ostatnie ostrzeżenie

Otoczona z dwóch stron przez policjantów, w samochodzie, którym kieruje śmiałek, Kwac, Biskup X i właściciel hotelu są prędko przewożeni wzdłuż Bank Lane do Lira-Gulu Road i dalej do siedziby policji. Po kilku godzinach, które zdają się trwać wiecznie i przypominają inkwizycję, właściciel hotelu zostaje zwolniony z ostrzeżeniem, że jeśli kiedykolwiek zezwoli na tego typu spotkania u siebie w hotelu, pożałuje. To ostatnie ostrzeżenie. W Ugandzie wszyscy wiedzą, co oznacza ostatnie ostrzeżenie.

Po kilku sesjach wypełnionych zastraszaniem, Kwac i Biskup sa zwolnieni wraz z ostrzeżeniem „już nigdy nie wypowiadajcie słowa ‚ziemia’ – jeśli chcecie nadal żyć”.

Nie pierwszy raz to robią – mówi Kwac – raz nawet wstrzymali premierę książki, bo miałam w niej uczestniczyć.

Drugie ludobójstowo ludu Acholi

Acholi byli mordowani przez wielu, przez rząd, żołnierzy rebeliantów w Ugandzie i w Sudanie Południowym. Dziennikarz Milton Allimadi nazywa masakrę w Sudanie Południowym drugim ludobójstwem ludu Acholi.

Około 25 lat temu rząd Ugandy zmusił 90 procent ludności Acholi do przeniesienia się obozów dla uchodźców wewnętrznych, rzekomo chronionych przed Armią Bożego Oporu. W obozie setki ludzi zostały zabite lub porwane przez siły LRA podczas ataków, które nie zostały odparte przez siły rządowe. Podczas, gdy oni byli stłaczani w obozie, politycy u władzy rozpoczęli proces zajmowania ziem Acholi pod pretekstem dokonania inwestycji. Wśród grabieżców znaleźli się brat prezydenta Ugandy Museveni i Major Generalny Salim Saleh. Z powodu kwestii ziemskiej dochodziło do aresztowań, tortur i śmierci wśród ludu Acholi.

W celu zapewnienia pokoju od Acholi oczekuje się dwóch rzeczy. Po pierwsze, żeby oddali swe ziemie rządowi i politykom u władzy. Po drugie, nigdy więcej kwestia „ziemi” nie ma być poruszana.

Czy zgodzą się na to? Odpowiedź Kwac brzmi „prędzej umrę, niż przemilcze takią niesprawiedliwość”.

9032014-uganda-540x308-4

Jose Cendon, AFP

Przygotuj się na śmierć

Wyposażenie absolutnie podstawowe. Mały kolorowy telewizor. Konstytucja Ugandy. Książki. Dużo książek. Mnóstwo raportów, traktatów, komunikatów. Witajcie w kryjówce Kwac.

Jest pora lunchu. Kwac lepi kwałki gorącego ugali z kaszy jaglanej i warzyw. Potem sięga po dzwonek i dzwoni. Osiemnaścioro dzieci w wieku między cztery a dwanaście lat przybiega z pokoju obok, gdzie bawiły się i kłóciły. Każde z nich łapie talerz, a potem odmawiają króciutką modlitwę. A potem następuje atak na „górę ugali”.

Najczęściej ledwo wystarcza jedzenia dla tych dzieci, ale każde dostanie przynajmniej coś. Wyjaśnia Kwac. – Rozglądam się i widzę te wszystkie dzieci. Ktoś jest ich ojcem, ktoś je urodził. Najczęściej są to dzieci poczęte w przemocy, podczas gwałtów dokonanych przez przywódców LRA, żołnierzy państwowych. Dzisiaj nikt nie czuje się odpowiedzialny za te dzieci. Dzieci wałęsają się po ulicach, potem posądzane o kradzieże nierzadko giną od kul. I to ich koniec.

Po co dalej to robić?

Co sprawia, że Kwac ma siłę by robić to, co robi, wiedząc, że jest to tak niebezpieczne? Pytam.

Czasem jestem zmęczona – przyznaje – czasem się zniechęcam. Patrzę na przepastne tereny ziemi i widzę, że wielu ludzi cierpiało, niezasłużenie. Widzę rolników, którym odebrano ziemię, a ziemia jest podstawą ich życia. A teraz ta ziemia została im zabrana przez polityków, co dla tych ludzi oznacza koniec życia, koniec dla całych rodzin, koniec wszystkiego. W niektórych wioskach ludzie kładli się spać jako posiadacze ziemi, by obudzić się i usłyszeć, że rząd pozbawił ich ziemi. Muszą się wyprowadzić, natychmiast. Podziwiam tych, którzy po usłyszeniu takiej wiadomości pozostają niewzruszeni… ja bym nie umiała, nie potrafię.

Co gorsze, biznesmeni i politycy napuszczają ludzi przeciwko sobie. Jednym dadzą pieniądze po to, by mógł rozpocząć walkę ze swoim pobratymcem, oczywiście o ziemię. A gdy Acholi zajęci są walką między sobą, politycy pieczołowicie pozbawiają ich ziemi. A czasu jest mało.

Mówię żołnierzom i rządowi, że to co robią jest złe, a ludziom mówię: nie sprzedawajcie ziemi, nie pozwólcie się wykorzystywać przez bogatych polityków, nie sięgajcie po broń a jeśli opiekujecie się ziemią swych krewnych, pozwólcie im opiekować się tą ziemią.

Chcesz, żebym przestała o tym mówić? – pyta mnie Kwac raczej nie czekając na odpowiedź.

Myślę o tysiącach ludzi jak Kwac, którzy z narażeniem swojego życia chcą się upewnić, że uciśnieni zobaczą sprawiedliwość i dają nadzieję porzuconym i tym bez nadziei. Większość z nich to ludzie bez twarzy dla ludzi zachodu. Dla siedzących na sofach, w swoich salonach, jest tak dlatego, że zachodnie media ich nie dostrzegają. Wielu z nich ginie codziennie od kul tych u władzy. A świat odwraca się plecami.

Nie mogę przestać – mówi – pozdrawiam tych, którzy widzą co się dzieje i odchodzą nic nie robiąc. Ja nie mogę tak odejść. Nie mogę przestać o tym mówić. Oczywiście, wiem jakie są konsekwencje. Pewnego dnia usłyszycie, że mnie zabito. Tak się z pewnością stanie.

Tutaj kończy się moja podróż z Kwac.

Żródło www.rnw.nl/africa/article/child-soldier-freedom-fighter-part-1

Opublikowano 15 kwietnia 2013

Tłumaczenie Paulina Witomska