Dzieci wojny
Trzeba mieć pecha, by się urodzić w Lira. W tej mieścinie nie ma nic poza kilkoma szeregami brzydkich domów ustawionych wzdłuż szosy prowadzącej w głąb ugandyjskiej sawanny. Mimo to informacje stąd co jakiś czas trafiają do światowych serwisów informacyjnych. Co kilkanaście tygodni na miasto napadają hordy uzbrojonych w maczety nastolatków – mordują dorosłych oraz grabią ich dobytek.